Jak zostać sędzią?

(ostatnia aktualizacja: 04.07.2016r.)

Zostań sędzią!

Lubisz odpowiadać na pytania, rozwiązywać problemy, pomagać innym? Kręcą cię zasady Magica, bardziej lub mniej skomplikowane interakcje i zagrania? Podoba ci się poprawna, zorganizowana rozgrywka? Organizujesz turnieje i chcesz dać graczom coś więcej, niż pairingi w trakcie i boostery na koniec?

Jeśli tak – myślałeś o tym, żeby zostać sędzią? Ten tekst ma na celu przybliżenie ci tego pomysłu i przedstawienie, jak wygląda egzamin sędziowski i przygotowanie do niego.

Motywacja

Pierwszym pytaniem stawianym kandydatom na sędziego jest: „Dlaczego chciałbyś zostać sędzią?”. Każdy ma swoje powody; jedni wierzą, że pomoże im to poprawić technikę gry, dla niektórych ważny jest autorytet, jaki mogą zdobyć sędziując, a jeszcze inni lubią zagadki stawiane przez graczy i zasady karcianki, czy też liczą, że przy okazji następnego Prereleasa wreszcie nie będą „na minus”, jednocześnie biorąc w nim udział. Co by to nie było, szczerość i poświęcenie to podstawa. Jeśli nie włożysz w to serca, będzie o wiele trudniej zdobyć i utrzymać stopień sędziowski.

Kiedy zacząłem pierwszy raz poważnie przeglądać i czytać zasady Magica, chciałem po prostu lepiej grać. Pomogło oglądanie najlepszych graczy na turniejach i w internecie. Czytając Comprehensive Rules zrozumiałem dlaczego i jak można było wykorzystać dane zagranie czy sytuację. Wiedziałem jak zrobić coś, o czym nie miałem wcześniej pojęcia. W miarę nauki, zainteresowałem się samym sędziowaniem, bo z natury lubię pomagać innym i lubię czystą grę. Chciałem wesprzeć lokalną scenę, a jednocześnie rozwijać swoje umiejętności. Cały czas jest to moją motywacją – co prawda, scena zrobiła się trochę mniej „lokalna”, a bardziej ogólnopolska, a umiejętności rozwijam głównie interpersonalne i czysto „sędziowskie” – ale nadal te same wartości pchają mnie naprzód. Warto znaleźć swój motor napędowy, jeśli chce się zostać sędzią.

Ambicja to nie wszystko

Ambicja jest ważna, ale bez wiedzy – po prostu nie wystarczy. „Ucz się zasad” to najprostsza rada dla kandydatów na sędziego. Istotne jest skoncentrowanie się na tym, jak działają zasady, a nie na interakcjach pomiędzy pojedynczymi kartami. Widziałem wiele błędnych odpowiedzi na pytania (także u sędziów), spowodowanych opieraniem się na (pozornie) podobnych przykładach. Znajomość zasad pomaga uniknąć tej sytuacji. Nie musisz wiedzieć, w jaką interakcję wchodzi karta X z kartą Y – wiedza o tym, jak działa Magic, pomoże rozwiązać tę zagadkę w każdej sytuacji.

Zestaw dokumentów, jakie każdy sędzia znać powinien jest duży objętościowo, ale nie ma się czego obawiać. Postaraj się, by ich czytanie nie było nudnym zadaniem domowym, a ciekawą, wciągającą lekturą – a nie zauważysz, kiedy przebrniesz przez pierwsze 10, 20, 30 stron.

Uwaga: nie musisz znać tych dokumentów na pamięć. Czasem wystarczy, że wiesz, gdzie szukać – również po tym, jak zostaniesz sędzią. Zasady zmieniają się raz na jakiś czas i bardzo dobrym zwyczajem jest „odświeżanie” ich sobie – bez względu na to, który masz poziom.

Kiedy ja zdobywałem pierwsze szlify sędziowskie, część tych dokumentów wyglądała inaczej, a JARR w ogóle nie istniał. Zasady są cały czas tworzone i poprawiane, żeby lepiej odzwierciedlać filozofię poprawnej i przyjemnej rozgrywki. Upewnij się, że jesteś na bieżąco – wydrukowane rok temu Comprehensive Rules czy Infraction Procedure Guide sprzed trzech lat już się nie nadają do nauki.

Wyjdź z cienia!

Czytając tylko w domu zasady nie zostaniesz sędzią. W taki sposób możesz stać się co najwyżej „rules guru”, jeśli ludzie przekonają się w jakiś sposób, że mogą liczyć na ciebie w tej kwestii. Jeśli chcesz zostać sędzią – wyjdź z cienia, pokaż się. Przez większość czasu sędziowie przygotowują stoły i krzesła na turniej, upewniają się, że pairingi są dobrze przygotowane i wydrukowane, sprawdzają talie podczas deck-checków oraz, generalnie, dokładają wszelkich starań, by turniej przebiegał płynnie i bez utrudnień. Tego wszystkiego trzeba się nauczyć. Do zostania sędzią potrzebne jest trochę doświadczenia z turniejami – na początek wystarczy mała skala. Dobrze by było, żebyś czasem coś posędziował (lub posędziowała), na przykład pomagając prowadzić turniej w najbliższym sklepie czy miejscu spotkań graczy w twoim mieście, choćby i na zasadzie wolontariatu. Zdarza się czasem, że trzeba pojechać gdzieś dalej, bo w okolicy nie ma zbytnio okazji do zdobycia doświadczenia, ale z drugiej strony niektórzy sędziowie chętnie odwiedzają nawet mniejsze ośrodki Magicowe, pomagając prowadzić turnieje i szkoląc nowych sędziów, więc bez obaw. Nie przejmuj się, że zdarzy ci się wydać zły ruling, czy coś namieszać – każdy czasem się myli i jest to naturalne w trakcie nauki.

Kiedy zaczynałem sędziować, starałem się bywać na turniejach, z początku obserwując uważnie pracę sędziego, a potem próbując naśladować jego zachowanie. Dobrą okazją do zdobywania doświadczenia są Prereleasy, czy Game Daye – jednocześnie mamy większą grupę graczy (i jest co robić), a zarazem towarzyszy temu przyjazna atmosfera i nie ma wielkiego ciśnienia. Jak tylko mogłem – starałem się pomagać na Prereleasach, ale też FNMach, czy zwykłych, cotygodniowych turniejach. Wbrew pozorom, można się na nich nauczyć sporo podstaw i wyrobić dobrych nawyków, jeśli się do tego przyłożymy.

„Dwóch zawsze ich jest. Nie mniej, nie więcej. Mistrz i uczeń.” —Yoda

Mistrz Yoda z Gwiezdnych Wojen nie myli się i tym razem – przyszłemu sędziemu potrzebny jest wzór do naśladowania i podpatrywania, mentor. Ktoś, z kim będzie mógł pogadać o sprawach sędziowskich, zapytać w razie wątpliwości, poradzić się. Dobrze by było, żeby taki sędzia-mentor był z okolicy (nie musi być docelowym egzaminatorem), aby utrzymywać z nim dobry kontakt i móc czasem pod jego okiem popracować na turniejach, zdobywając doświadczenie i ucząc się podstawowych czynności sędziowskich (jak choćby deck-checków). Możliwe, że nie każdy sędzia będzie miał dość czasu i możliwości, żeby cię uczyć, więc nie bierz tego do siebie, tylko zapytaj kogo innego. Jeśli uda się znaleźć kogoś, pod kogo opieką będziesz się rozwijać jako sędzia – świetnie, przed egzaminem da ci zapewne rekomendację i kilka wskazówek; jeśli nie – nie wszystko stracone – egzaminator pewnie i tak będzie chciał cię poobserwować „w akcji”.

Ja, kiedy uczyłem się sędziowania, miałem to szczęście, że sędziów pod ręką nie brakowało – zarówno w rodzinnym Bielsku, jak i Krakowie, gdzie zaczynałem studia. Miałem z kim porozmawiać, kogo popytać, od kogo się douczyć. Mogłem poprosić o pomoc w zrozumieniu zasady czy znalezieniu przykładu jej zastosowania – i bardzo mi to pomogło. Wniosek: nie bój się poprosić o pomoc, zapytać. Sędziowie lubią pomagać, tłumaczyć zasady – właśnie dlatego są sędziami! 🙂

Polscy sędziowie

Egzamin

Kiedy już zdobędziesz trochę doświadczenia i utrwalisz swoją wiedzę z zakresu zasad, nadejdzie czas, kiedy trzeba będzie to udowodnić przed światem, czyli po prostu zdać egzamin. Przed egzaminem pisemnym czeka cię rozmowa z sędzią-egzaminatorem. Będzie on (lub ona) chciał sprawdzić twoje zrozumienie zasad i procedur, poznać twoją motywację oraz charakter i zobaczyć, jak się zachowasz w sytuacjach spotykanych na turniejach. Zapewne porozmawia też z sędzią, który cię mentorował, lub u którego pracowałeś (na dużych imprezach kandydaci są oddawani do pracy pod okiem innego doświadczonego sędziego, a następnie ten „zdaje relację” egzaminatorowi) i dowie się, z czym masz największe problemy, a w czym jesteś dobry. Robimy to po to, żeby ci pomóc, a nie żeby znaleźć słabe punkty, więc bez obaw. 😉

Sama rozmowa jest dość luźna. Bądź sobą i nie przesadzaj z popisywaniem się. Zapytany (lub zapytana!) – odpowiadaj szczerze. Jak nie znasz odpowiedzi – powiedz to. Dzięki tej części egzaminu sędzia-egzaminator pozna lepiej twoje możliwości i zdecyduje, czy dopuścić cię do pisania testu oraz da wskazówki, na czym trzeba się skupić, co rozwinąć i poprawić.

Pamiętam, że podczas swojej rozmowy z Ajkim (Andrzej Cwalina), strasznie się stresowałem i chciałem się wykazać, szybko odpowiadając na pytania. To było strasznie słabe, bo nerwy i tak były bardzo widoczne, a szybkie odpowiedzi kończyły się… błędami. Ajki kazał mi się uspokoić, przemyśleć co powiedziałem i wskazać, gdzie palnąłem głupstwa – dalej było już dużo lepiej. Zatem, dobra rada: bez nerwów. Egzaminator nie chce ci zrobić krzywdy, ani nie jest jakimś strasznym oficjelem bez serca. On przechodził przez to samo. 🙂

Test

Do samego testu pisemnego można się przygotować na kilka sposobów (polecam użycie każdego, w odpowiednich dawkach). Przede wszystkim – trzeba przeczytać zasady: CR, MTR, JARR – to podstawa. PEIP też się przyda, bo gracze często pytają, kto może grać na GPT i PPTQ, kto nie może na RPTQ itp. (ale nie ma potrzeby kuć na pamięć ile jest pro pointów za Grand Prix). MIPG jest polecane, lecz już nie jest wymagane na pierwszy poziom. Dalej, mając już za sobą lekturę (lub w trakcie, ale nie stresując się wynikami zawczasu), dobrze jest zrobić sobie kilka próbnych testów w Judge Center. Do wyboru mamy kilka: testy typu Practice, Rules Advisor i L1 practice. Z początku polecam Easy Practice, żeby poznać strukturę pytań i samego testu. Przed właściwym egzaminem, egzaminatorzy zazwyczaj oczekują zdanego testu Rules Advisor – nie jest to sztywne wymaganie, ale dobrze, gdy kandydat zdał ten test. L1 practice reprezentuje poziom trudności podobny do właściwego egzaminu, ale również nie jest zwykle wymagany. Warto jednak go sobie zrobić – dla siebie, dla własnej informacji. Sam test na „jedynkę” jest trudny, ale nie bardzo trudny. Zalecany limit czasowy jest bardzo duży (a często egzaminatorzy pozwalają go przekraczać, żeby nie stresować niepotrzebnie kandydata i uniknąć strzelania na szybko), więc nie ma się co spieszyć, tylko spokojnie odpowiadać (tak jak przy rozmowie). Egzamin składa się obecnie z 25 pytań, z których 18 dotyczy znajomości zasad gry (CR), a pozostałe 7 – procedur i regulacji zawartych w JARR i MTR. Z doświadczenia wiem, że tam sporo kandydatów traci punkty (też je gubiłem), więc polecam dokładną (nawet kilkukrotną) lekturę tych dokumentów, bo pytania z nich są bardzo proste, ale w odróżnieniu od zasad (które można czasem zrobić „na logikę”), tutaj pewne rzeczy trzeba po prostu zapamiętać. Aby zdać, potrzebujesz 70% punktów (czyli co najmniej 18 pytań rozwiązanych dobrze).

Kiedy skończysz pisać test, egzaminator sprawdzi odpowiedzi i omówi z tobą pytania – nie wszystkie, ale na pewno wszystkie z błędami oraz kilka wybranych, trudniejszych – żeby upewnić się, że dobrze rozumiesz to, czego dotyczą (i że to nie był strzał ;)). To również część egzaminu – ostatnia – i po niej zapada decyzja, czy egzamin został zaliczony, czy nie.

Po egzaminie (bez względu na wynik) możesz liczyć na oficjalne „review” (ocenę sędziowską) w Judge Center, w którym dostaniesz kilka cennych wskazówek mówiących nad czym należy popracować oraz znajdziesz kilka punktów, które już spełniasz na dobrym poziomie i są godne pochwalenia.

Autor: Sebastian „Sebol” Pękala
Korekta: Konrad „OmniSzron” Wieczorek