Zarządzanie ograniczonymi zasobami

czyli raport z prerelease Fate Reforged w Warszawie

Organizacja sklepu Planeswalker.pl słynie na polskim podwórku z robinia jednych z największych turniejów prerelease. Gdy więc dali mi znać, że na kolejnym weekendzie prerelease’owym nie zamierzają zatrudniać sędziów grających, trochę się zdziwiłem. Ich imprezy oscylują w okolicy 100 graczy, a to wymaga szeregu osób do obsługi turnieju.

Do tej pory, na prerelease’ach tej organizacji, sędziowało 2-3 sędziów nominalnych i przynajmniej 3 sędziów grających (często nawet pięciu i więcej). Pracownicy sklepu pomagali też z logistyką i scorekeepingiem. Taki układ sprawdzał się bez zarzutu i o ile czasem turnieje ruszały z opóźnieniem (głównie z uwagi na graczy, którzy przybywali zbyt późno aby zarejestrować się bez kolejki), tak opóźnienia w trakcie turniejów zdarzały się bardzo rzadko.

Tym razem organizator uznał, że z uwagi na podniesienie ceny zestawów prerelease’owych, zatrudnianie sędziów grających przestało być opłacalne. Sędziowie grający mieli bowiem opłacony udział w turnieju. Niestety, wraz z redukcją liczby sędziów grających, organizator nie postanowił zwiększyć liczby sędziów nominalnych.

W związku z powyższym, niedzielne turnieje miały być sędziowane tylko przez dwóch sędziów: mnie i Andrzeja Siwonia (dwójkę z Warszawy). Do tego, dogadałem się z organizatorem, żeby na turnieju pracowała też Ania Zielińska – kandydatka na poziom 1, która miała zdawać egzamin na tym turnieju.

Kolejnym wyzwaniem miała być zupełnie nowa lokacja. Do tej pory, Planeswalker organizował swoje eventy w sali gimnastycznej jednego z warszawskich liceów. Tym razem miała to być sala w dawnym budynku Banku Polskiego.

lokacja

Jest to zabytek, mocno poharatany kulami z okresu Powstania Warszawskiego, a obecnie znajduje się tam siedziba Wojskowego Przedsiębiorstwa Handlowego, które współpracuje z różnymi organizacjami rekonstrukcji batalistycznych. W związku z powyższym, dodatkową atrakcją turnieju miały być pokazy walki i oręża z różnych epok. Fajna atrakcja dla uczestniktów; dla Head Judge’a uciążliwość.

Eliminacja niewiadomych

Turniej zapowiadał się jako spore wyzwanie. Ograniczony personel, prawdopodobnie wysoka frekwencja, niesprawdzona lokacja i dodatkowe “atrakcje” zaburzające przebieg turnieju. W tego typu sytuacjach, warto zacząć pracować nad swoim turniejem jeszcze zanim się zacznie.

Mój turniej miał się odbyć w niedzielę, ale Planeswalker organizował też Prerelease w sobotę (sędzia główny: Adam Kolipiński). Postanowiłem więc wpaść na ten turniej, aby chociaż zbadać lokację i zobaczyć z czym przyjdzie mi się zmagać następnego dnia. Szczęśliwie, Planeswalker organizował dodatkowy turniej “dla śpiochów”, który zaczynał się późnym popołudniem. Mogłem więc wpaść i zagrać sobie mniejsze pre, jednocześnie sprawdzając salę i zapoznając się z nowymi kartami (i pytaniami, które mogą się przy nich pojawić).

Dzięki podjechaniu na miejsce w sobotę, udało mi się ogarnąć dobry i szybki dojazd na miejsce i znaleźć lokację (co nie było specjalnie łatwe, bo właściwe miejsce było ukryte w dziedzińcu budynku). Pierwsze wrażenie po wejściu na salę: totalny zaduch. Niby wciąż jest zima, ale w sali było gorąco i duszno. Część okien była uchylona, ale nie było przewiewu. Nie było też możliwości szerszego otwarcia okien, bo stoliki były ustawione tak, że utudniałoby to grę kilku parom. Był to jeden ze szczegółów, który odnotowałem mentalnie w przygotowaniu na niedzielę.

Resztę dnia spędziłem grając i zaznajamiając się z kartami. Na szczęście okazało się, że set nie zawierał jakichś bardziej uciążliwych, czy niezrozumiałych interakcji ani mechanik. Obawiałem się trochę o Manifest, ale okazało się, że nie różnił się on tak znacznie od Morpha, więc gracze nie mieli z nim większych problemów.

Gdyby jednak set zawierał jakąś nieintuicyjną, często powtarzającą się interakcję, upewniłbym się, żeby wspomnieć o niej w ogłoszeniach przed niedzielnym turniejem.

Przy okazji udało mi się wygrać to mini-pre, idąc 4-0 i wygrywając kilka paczek, więc opuszczałem lokację w dobrym humorze, podczas gdy Adam wciąż jeszcze nie zamknął głównego eventu.

Podsumowując: wpadając na miejsce turnieju dzień wcześniej udało mi się wyeliminować część niewiadomych na niedzielę. Wiedziałem już gdzie dokładnie odbywa się impreza, jak dostać się na nią na czas, jak wygląda sala, jak ustawiono na niej stoliki i jakie są problemy z tym ustawieniem. Dowiedziałem się też, że nie ma większych problemów z kartami z nowego dodatku (co jest dość istotne przy turniejach typu prerelease).

Przygotowanie turnieju

W dniu turnieju, dotarłem na miejsce ponad godzinę przed startem, aby mieć czas ogarnąć salę według własnego uznania i pomóc przy zapisach. Oto jak wyglądała sala:

panorama

Zapisy były już otwarte, ale na miejscu nie było jeszcze wielu graczy. Ponieważ Ania stawiła się już do pracy, uznałem, że będzie to dobra chwila, aby dać jej się zaznajomić z WER-em i pozapisywać graczy, póki nie ma jeszcze kolejki do zapisów.

Certyfikowałem już sporą liczbę jedynek i zauważyłem, że na ogół nie mają większych problemów z samymi zasadami i tym wszystkim, czego można nauczyć się z oficjalnych dokumentów. Dlatego zawsze gdy mam okazję pracować ze swoimi kandydatami na sędziego na turniejach, skupiam się bardziej na miękkich umiejętnościach: prawidłowym wydawaniu rulingów, przeprowadzaniu deckchecków, czy właśnie na prowadzeniu turniejów i obsłudze WER-a.

Ania zasiadła do komputera, a Tomek z Planeswalkera wytłumaczył jej podstawy obsługi WER-a i zaczęli wspólnie zapisywać pierwszych uczestników turnieju.

aniaNiedzielny turniej to tak naprawdę dwa osobne turnieje: klasyczne, indywidualne pre, oraz spory turniej Two-Headed Giant. Ustaliłem z pracownikami Planeswalkera, że spodziewają się nieco większej frekwencji na turnieju 2HG. Poświęciłem więc prawą stronę sali – gdzie mieliśmy więcej stolików – na turniej 2HG, a lewą, na turniej klasyczny.

Co istotne, dzieląc przestrzeń brałem pod uwagę, że nasze szacunki mogą się nie sprawdzić. W takiej sytuacji zawsze warto mieć gotowy plan na sytuację, w której, np. na turniej indywidualny zapisze się więcej niż na drużynowy, albo gdy nie starczy miejsca po lewej stronie sali na jeden z turniejów i trzeba będzie przenieść część par na prawą stronę.

Pech chciał, że akurat miejsca zabrakło, choć nie do końca z powodu, którego się spodziewałem.

(c.d.n.)

Kategorie: Bez kategorii. Autor: Konrad. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

O Konrad

Konrad, znany lepiej jako OmniSzron, swoją przygodę z Magic'iem rozpoczął w czasach Exodusu. Otworzył wtedy swój pierwszy booster i ujrzał Convalescence. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Członek Teamu Geistflame, entuzjasta Limited i Commandera, sędzia DCI od 2011 roku. Gdy nie przekręca kartonów tworzy grafiki, ilustracje, muzykę lub posty na forach.

Jedna myśl nt. „Zarządzanie ograniczonymi zasobami

  1. Fajny, konstruktywny tekst. Idealny przykład na to, że nawet Regular potrafi być wyzwaniem. Z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg. 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.